• Wpisów: 38
  • Średnio co: 49 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 15:11
  • Licznik odwiedzin: 5 060 / 1948 dni
 
wakinglives
 
Jutro rano wracam do domu. Ostatnie wydarzenia zostaną w mojej głowie na zawsze dlatego cieszę sie z powrotu.
Podeszlam do okna, u pokoju Maxa świeciło sie światło a jego nie było. Usmiechnęlam sie i pozolylam do łóżka. Chwile pózniej telefon zapikal
"Podejdz do okna ~Max"
Wygrzebalam sie z ciepłej pościeli i stanelam w oknie. Max wyjął zza pleców kartkę z napisem "Miłych snów". Zrobiłam banana na buzi i pomachalam mu, za to posłał mi calusa.
Cała w skowronkach wróciłam do łóżka, przykrylam sie ciepła pierzyna i zasnelam....
- Viola... Kochalam cię,nadal cię kocham.. Podnioslam sie z łóżka.  Czułam sie jak w jakimś horrorze. Wszędzie panowała ciemność, słyszałam tylko czujesz kroki. Cała drzalam, myślałam ze zaraz zacznę wrzeszczec i płakać. Poczułam czyjs ciepły oddech na szyji i dotyk zimnej dłoni na ramieniu.
- Zostaw mnie! Wykrzyczalam rzucając sie ma wszystkie strony. Najgorsze było to ze nie mogłam biec, nie czułam nóg.
- Viola... Światła zapalily sie, okazało sie ze jestem w sali szpitalnej razem z Blakiem.
- Blakie naprawdę przepraszam ale.. Nie dał mi dokończyć widział ze prawie plakalam.
- Viola, nie płacz. Rozumiem ze go kochasz. Jest człowiekiem a ja? Kocham cię i zawsze będę pamiętał tylko te dobre chwile. Oboje plakalismy. Nie byłam w stanie czego kolwiek powiedzieć. Patrzylam w jego oczy a on w moje, jak kiedyś. Po czym otarl łzy i podszedł do drzwi. Naciskajac klamke spojrzał na mnie.
- Żegnaj Viola. I wyszedł, na zawsze. Możliwe ze nigdy wiecej go nie zobaczę. Patrzyłam na te drzwi przez dłuższa chwile próbując sobie uświadomić co sie własnie stało.
- Żegnaj Blakie. Powiedziałam szlochajac. Położylam sie na łóżku i zamknelam oczy. Otwierając je ponownie byłam już w domu cioci.
Nadszedł ten dzień, wracam do domu. Trudno będzie mi się rozstać z Maxem ale musze to jakoś przeżyć.
Wstałam i poszłam wziąć prysznic. Zeszłam na dół, wszystko było już gotowe. Przytuliłam ciocie i wyszłam. Mama wkładała ostatnią walizkę do auta. Spojrzałam na dom Maxa.
- Pewnie jeszcze śpi.Ciocia dotknęła mojego ramienia a ja jeszcze raz się do niej przytuliłam.
- VIOLA! Obróciłam się i zobaczyłam Maxa. Biegł w moją stronę. Rzuciłam mu się na szyje. Nie mogłam opanować łez. - Nie płacz mi tu. Przytulił mnie mocniej.
- Musimy jechać. Max spojrzał na mamę później na mnie. Pocałował mnie po czym poddał kopertę.
- Otwórz ją później. Szepnął mi do uch i pocałował w policzek. Łza pociekła po moim policzku a on wytarł ją. - Nie płacz już. Pocałował mnie jeszcze raz nie zważając na to czy widzi to mama czy nie. Przytuliłam go ostatni raz i pobiegłam do auta.
Wyruszyłyśmy przed nami była długa droga. Podczas podróży urwał mi się film. Obudziłam się gdy mama zjeżdżała na stacje benzynową. Gdy wyszła z auta rzuciłam się na kopertę od Maxa. W środku był list.
"Kochałem Cię od kiedy byłem dzieckiem. Kiedy cię znalazłem moje serce znalazło dom"
Znowu się rozpłakałam. Miałam ochotę wyskoczyć z auta i biec do niego jednak byłam już za daleko.
Pozostało mi kontaktować się z nim przez Skype lub czekać do następnych wakacji.
Przez całą drogę do domu nie mogłam w to wszystko uwierzyć, jeszcze nikt nie powiedział mi czegoś takiego...
Postanowiłam napisać mu sms.
"Moje serce też znalazło dom" To był jeden z najpiękniejszych dni mojego życia.

*Wiem, wiem rozdział robiony na odpiernicz się*

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego