• Wpisów: 38
  • Średnio co: 49 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 15:11
  • Licznik odwiedzin: 5 060 / 1948 dni
 
wakinglives
 
Obudził mnie tata który hałasował w kuchni. Otrząsnełam się i poszłam do niego.
- Już nie śpisz? Lewdo widziałam na oczy.
- Już? Jest 11. Zaśmiał się po czym wrócił do robienia śniadania. Spojrzałam na zegarek faktycznie była 11. Usiadłam przy stole i napiłam się soku.  – Słuchaj, pojedziemy za chwile do szkoły zawieść resztę papierów i odwiozę cię do domu bo muszę jechać do pracy.
- Wrócę na nogach.  
- Na pewno?
- Ta. Może kupie sobie jeszcze parę rzeczy. Tata znowu się zaśmiał. Po śniadaniu pojechaliśmy do szkoły. Znajdowała się ona w centrum miasta. Była wielka i wyglądała bardzo nowoczesną. Gdy byliśmy w środku skierowaliśmy się do gabinetu dyrektora.
- Dzień Dobry. Powiedziała do nas starsza pani. Wyglądała na przyjazną. Miała brązowe oczy i siwe loki.
- Jestem Vanessa Dawson. Miałam donieść moje świadectwo ze szkoły. Dyrektora zabrała ode mnie świadectwo i włożyła do teczki z moim imieniem po czym uśmiechnęła się do mnie.
- Vanesso, Witaj w Escuela para los inmigrantes. (czyt. Eskuela para los imigrantes. :>) wyciągneła do mnie dłoń a ja podałam jej swoją.
Wychodząc z budynku rozglądałam się za najbliższym sklepem z ciuchami.
- Tam jest coś co powinno cię zainteresować. Tata wskazał na biały sklepik. – Na pewno chcesz wracać sama?
- Tak! Chciałam tam pobiec jak najszybciej bo ujrzałam plakat One Direction.
- Do zobaczenia o 17 w domu. Pomachałam mu i szybkim krokiem ruszyłam w stronę sklepu.
Czułam ze jestem raju. W głowie słyszałam jednynie Alleluja, Alleluja. Cała ściana pełna gadżetów z One Direction. Myślałam że chyba śnie, chciałam żeby ktoś mnie uszczypnął.
Wzięłam mały koszyczek do ręki i od razu wrzuciłam tam gumową bransoletkę z napisem „I Love 1D.”, zeszyt z 1D i zdjęcie z autografem Lou.
Wyszłam ze sklepu w euforii. Wiedziałam że jeszcze tam wrócę. Obok był sklep z ciuchami. Szyby były obklejone naklejkami z napisem „Sale!”. Grzechem byłoby nie wejść.  
Od razu dorwałam koszule i szorty.  
Chodziłam tak od sklepu do sklepu. Wyglądałam trochę jak zakupoholiczka.
„Vanessa, to ostatni sklep.. ostatni.” Wparowałam do sklepu. Wpadła mi w oko jedna koszulka ,nie tylko mi. Jakaś brunetka wzięła ją przed mną. „ Niech będzie za mały.. proszę” modliłam się w duchu. Nie, no nie ma bata nie wciśnie się. Czekałam jak na zbawienie aż wyjdzie z przymierzalni. W końcu wyszła. Jej mina mówiła wszystko, nie zmieściła się. Wtedy wkroczyłam do akcji. Ledwo odłożyła koszulkę a już ją przechwyciłam. Szybko ruszyłam go kasy i zapłaciłam. Wychodząc ze sklepu była już obładowana. To już koniec. Przecież tata mnie zabije jak zobaczy co kupiłam. Jednak to nie koniec. Idąc ulicą mijałam jedną wystawę z torebkami. Specjalnie się wróciłam żeby sprawdzić czy mi się coś nie zdawało. O tej torbie marzyłam od dawna. Nie mogłam jej od tak nie kupić. Stałam tak przed nią i zastanawiałam się czy zaryzykować swoim życiem i ją kupić czy lepiej nie...
- To okazja, tylko 8€. Powiedziała do mnie sprzedawczyni. Miała racje to okazja, dlatego zaryzykowałam i kupiłam ją. Dzisiaj już serio nic nie kupuje, idę prosto do domu. Spuściłam nawet głowę by nie widzieć sklepowych wystaw.
- Aaaaaaa! Upadłam na ziemię. Moje zakupy leżały na chodniku a obok.... blondyn z lotniska?! Przetarłam oczy ze zdziwienia.
- Uważaj jak... no nie... Spojrzał na mnie ze złością. – Czy ty mnie śledzisz?!
- Co!? Że niby ja ciebie!? Zaśmiałam mu się w twarz. Wkurzył się jeszcze bardziej. Pozbierałam zakupy a on cały czas stał z założonymi rękami i patrzył na mnie. – Co? Zapytałam wkurzona.
- Brendan. Wyciągnął do mnie rękę. Przyznam że mnie zaskoczył.
- Vanessa. Nie pewnie podałam mu swoją dłoń. Wymieniliśmy się numerami. I każdy poszedł w swoją stronę. Powiem tylko tyle że chyba nigdy nie zrozumiem facetów
*Torebka Vanessy (ta zielona)*
8091_135248123279796_910081454_n.jpg

*Koszulka*
549dd7f71cb941b18bc6af9.jpeg

*Koszula*
532993_458472697521015_825889960_n.jpg

*Szorty*
578657_369706723102045_515424368_n.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego