• Wpisów: 38
  • Średnio co: 49 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 15:11
  • Licznik odwiedzin: 5 060 / 1948 dni
 
wakinglives
 
Połowa lipca już za nami. Każdy mój dzień wyglądał wręcz tak samo. Godzina 10 pobudka, jakieś 15 minut potem telefon od Brendana lub Pablo, biegiem do parku by pograć w piłkę, szybki obiad w McDonald’s, wygłupy i bieganie po całym mieście, powrót do domu po 21, siedzenie do 1 w nocy na twitter. I tak dzień w dzień aż do znudzenia. Nie żebym miała coś przeciwko grze w piłkę itp. Ale za chwile sama będe wyglądać jak cheeseburger -,-
Dlatego dzsiejszy dzień postanowiłam poświęcić na przygotowanie do szkoły.
Rano umyłam głowę, wysuszłam, zjadłam śniadanie i poszłam do szkoły po listę podręczników. Idąc myślałam o mamie, która od mojego wyjazdu kompletnie się zmieniła. Coraz rzadziej ze sobą rozmawiamy, a z Carly i Jennifer to już w ogóle urwał mi się kontakt. Nie odbierając ani nie odpisują. Zupełnie inaczej to sobie wszystko wyobrażałam. Myślałam że mimo mojego wyjazdu i tak będziemy ze sobą rozmawiać.
Wchodząc do budynku szkoły zastałam panią dyrektor która rozwieszała listę uczniów.
- Dzień Dobry Vanesso, co się tu sprowadza? Przywitała mnie ciepłym uśmiechem. Pani Gomez była zupełnym przeciwieństwem mojego starego dyrektora.
- Dzień Dobry, przyszłam pod spis podręczników.
- A która klasa?
- Nie wiem...
- Oh nic nie szkodzi, tu masz liste. Podała mi kartkę z listą uczniów. Szukając wzrokiem siebie. Pierwsza lista nic, druga nic, trzecia też. Zaczełam się już niepokoić. Na szczęście na czwartej już byłam.
- Klasa 1 d.
- Już Ci przyniose, poczekaj tu. Poszła do swojego gabinetu a ja usiadłam na ławce i czekałam. Klasa faktycznie jest mała bo tylko 18 osób. Zastanawiałam się też czy wśród tych 18osób znajdę przyjciółkę. – Proszę i do zobaczenia 15 września. Spojrzałam na listę, faktycznie książek było dużo mniej. Taka jedna księgarnia jest nie daleko dlatego kupie książki od razu.
Weszłam do księgarni, była dość mała. Za kasą stał wysoki brunet, wygląda na starszego ode mnie.
- W czym mogę pomóc? Wyszczerzył się do mnie a ja zaczęłam się jak zwykle czerwienić.
- Wszystko z tej listy..  Podałam mu karteczkę choć drżała mi ręka.
- Nie jesteś stąd?
- Skąd wiesz?
- Bo w normalnej szkole nie korzystają z podręcznika "1,2,3 hiszpański jest prosty?" Zaśmiał się uroczo. " Idiot znowu!" Miałam ochotę jak najszybciej zniknąć z tego sklepu.
- Nie przedstawiłem się, Juan (czyt. Huan). Podał mi rękę.
- Vanessa.
- A ja jestem Miquel. ( Migel) Głosik dochodził z dołu. Okazało się że za ladą stoi mała dziewczyna która posiadła niesamowicie błękitne oczka.
- Taaa, to moja młodsza siostra. Ta szatynka przy regale z horrorem to moja mama Isabel.
I tak gadaliśmy jeszcze chwile, Juan wydaje się bardzo miły. Mam jednak nadzieje że poznam jakąś dziewczynę bo jak na razie mam samych kolegów. Może faktycznie zawsze miałam lepszy kontakt z chłopakami bo nie jestem zbytnio dziewczęca.

*Juan*
530075_156688611135747_1946316928_n.jpg


* Miquela*
428904_140582136079728_2033232685_n.jpg

Zapraszam na mojego drugiego bloga- pati-chica.blogspot.com/

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego