• Wpisów: 38
  • Średnio co: 49 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 15:11
  • Licznik odwiedzin: 5 060 / 1948 dni
 
wakinglives
 

Budzik zaczął dzwonić a ja nie wiedziałam co się dzieje. Wręcz spadłam łóżka. Nie pamiętam kiedy ostatni raz obudziłam się o 9. Zwlekłam się z łóżka i w drodze do łazienki zabrałam kilka przypadkowych ciuchów które leżały na podłodze. Padło na białą bokserkę w czarne paski i jeansowe szorty. Spięłam włosy w kok i poszłam do kuchni coś zjeść. Otworzyłam lodówkę i wzięłam jogurt z kawałkami kiwi :3
Wiem, dość dziwne śniadanie ale ogólnie to nie jadam śniadań bo robi mi się nie dobrze. Nie wiem czemu... tak po prostu.
- Co u mojej kochanej córci? Wparował do kuchni tata i poklepał mnie po plecach.
- Szykuje się do pracy. Odpowiedziałam wrzucając pudełko po jogurcie do kosza.
- Słuchaj, jutro musisz jechać do szkoły i porozmawiać z psychologiem.
- Psychologiem? Jeszcze nigdy nie rozmawiałam z psychologiem.
- Spokojnie, to normalny gdy zmieniasz szkołę. Chcą się dowiedzieć czy nie jesteś nieśmiała itp. Odetknęłam z ulgą. Porozmawiałabym jeszcze z tatą ale musiałam już iść do pracy. Jejku jak to pięknie brzmi „Do Pracy”. Aż chciało mi się skakać z radości ale jednocześnie się denerwowałam. No bo co jeśli klient coś do mnie powie a ja go nie zrozumiem? O.o
Jednak nie tym przejmowałam się najbardziej. Ostatnio przestałam rozmawiać z mamą. Bardzo się zmieniła. Jestem tu już prawie 2 miesiące a z nią rozmawiałam może z 4 razy..
Mam nadzieje wszystko jednak szybko wróci do normy.
- Dzień Dobry. Weszłam nie pewnie do księgarni. Rozglądnęłam się, nikogo nie było. – Halo?
- Hej.. Ze sterty pudeł i książek wyłonił się Juan. – pomożesz?
- Pewnie. Podbiegłam i pomogłam mu się wydostać z tej sterty.
- O witaj Vanesso. Nagle zza regału wyłoniła się pani Gomez. – z tego co widzę będziesz musiała pomóc Juanowi w segregowaniu książek.
- Dobrze. Od razu zabrałam się do roboty. Przyznam że bardzo szybko nam to poszło i przy okazji lepiej poznałam Juana. Mimo że ma 17 lat świetnie się dogadujemy.
Szczęśliwa ale jednocześnie wyczerpana wróciłam do domu. Nie marzyłam o niczym innym jak położyć się do łóżka.
Taty był jeszcze w pracy więc postanowiłam wziąść gorącą kąpiel. Pamiętam zawsze gdy wracałam do domu z placu zabaw mama czekała na mnie z kąpielą. Uwielbiam to.
Po kąpieli położyłam się na łóżku i włączyłam laptopa.
Grałam w jakąś głupią operacje nogi. Oczywiście uśmierciłam w tej grze człowieczka co bardzo mnie bawiło.
„Operacja ręki!” Uśmiechnęłam się do ekranu, kursor myszki już zmierzał w kierunku tej ikonki. Jednak nagle pojawił mi się komunikat że mama dzwoni. Dość zaskoczona tą informacją odebrałam.
- Halo? Ekran był czarny. Po prostu kocham darmowe połączenia między narodowe.
- Vanessa? Ujrzałam jakiegoś chłopaka. Aż podskoczyłam.
- Kim jesteś?!
- Olivier, młodszy brat Toma. „Chwila to Tom ma brata”
- Nie ważne, co ty tam robisz... i właściwie czemu dzwonisz!?
- Od kiedy się wyprowadziłaś, mieszkam w twoim pokoju a czemu dzwonie? Bo twoja mama jest w szpitalu.
- Co?! Zbladłam a łzy zaczęły cieknąć mi po policzkach.
- Straciła przytomność.
Zamknęłam laptop i skuliłam się na łóżku. Modliłam się aby z mamą było wszystko dobrze. Żałuje że nie mogę być teraz przy niej.

*Olivier*
599596_323673887723684_636470855_n.jpg

*Załamana Vanessa*
9aa57a8d001b308e508d1d73.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego